Stary Johann...
Stary Johann otarł chustką załzawione oko. Mimo siedemdziesięciu lat, swoje ulubione „Problemy" czytał bez okularów. Właśnie czekały w zasięgu jego chudych poprążkowanych żyłami rąk. Johann uśmiechnął się do swoich myśli, co dzisiaj tu znajdzie? Lubował się w poznawaniu ciekawych, a do końca nie rozumianych zjawisk, nigdy nie był syty czarodziejskich szaleństw przyrody, zawsze podniecała go nowa ludzka myśl. Tego wczesnego grudniowego wieczoru „Problemy" zostawił na deser. Otworzył gazetę, żeby sprawdzić, czy ludzie mówią prawdę. Mówili. Znowu podwyżka cen żywności. Johann wyrobionym przez lata odruchem poklepał się po kieszeniach. Jaka szkoda, że lekarz zabronił pa-pieroska! W ciągu ostatnich urzędniczych lat tak przywykł do tytoniu.lepszego gatunku, że podstępna Helusia natychmiast wysłała go do lekarza, z powodu rzekomego kaszlu, a lekarz, ma się rozumieć, zabronił i straszył.